Realizując swoją wielką strategię poszerzania portfolio usług internetowych, Google w 2005 roku zakupiło rozwijające się w przestrzeni analityki online narzędzie zwane Urchin Software. Wielka ryba pożarła mniejszą, zanim ta zdążyła się rozwinąć na tyle, by zagrażać pozycji hegemona w tymże konkretnym basenie. Razem ze strukturami Urchin, Google przejął również technologię śledzenia ruchu na stronie, którą dzisiaj nazywamy Google Analytics. Usługa ta mimo obecności na dziesiątkach milionów serwisów nie jest narzędziem doskonałym. Dzisiaj zbadam dla Ciebie szybkość stron - cyber_Folks https://cyberfolks.pl/blog/tag/szybkosc-stron/ Tue, 08 Jul 2025 11:11:28 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=7.0 Wydajność sklepu internetowego https://cyberfolks.pl/blog/wydajnosc-sklepu-internetowego/ https://cyberfolks.pl/blog/wydajnosc-sklepu-internetowego/#comments Wed, 17 Nov 2021 17:44:43 +0000 https://cyberfolks.pl/?p=28383 Wydajność sklepu internetowego to zagadnienie, nad którym warto zastanowić się nie tylko w kontekście Black Friday. Ten pojawił się w […]

Artykuł Wydajność sklepu internetowego pochodzi z serwisu cyber_Folks.

]]> Wydajność sklepu internetowego to zagadnienie, nad którym warto zastanowić się nie tylko w kontekście Black Friday. Ten pojawił się w latach 90. w USA jako święto zakupów offline. W tamtych czasach bycie offline było normalne – nie było wielu sklepów internetowych. Ostatnie 30 lat pokazało nam jednak wyraźną ewolucję zachowań kupujących na całym świecie. Black Friday – to sprawdzian zarówno szybkości, jak i wydajności sklepu internetowego. Treść tego artykułu przyda Ci się jednak także przy innych akcjach promocyjnych.

Z tego artykułu o wydajności sklepów internetowych dowiesz się:

  • czym jest wydajność sklepu w kontekście Black Friday,
  • jak zmierzyć i jaka powinna być wydajność Twojego sklepu,
  • czym różni się wydajność sklepu od jego szybkości,
  • jaki wpływ na wydajność sklepu mają limity serwerów,
  • jakie działania podjąć, aby cieszyć się zyskami z Black Friday – checklista.

Wydajność sklepu – dlaczego w Black Friday może mieć szczególne znaczenie?

Black Friday to święto zakupów. Pierwotnie tego rodzaju wydarzenia służyły głównie tym, którzy potrzebowali wyprzedać długo zalegający w magazynach towar.

Od lat jednak rozwój handlu odbywa się zgodnie z wyznacznikiem trendu cyfrowego. Sklepy, które zdecydowały się na udział w kampaniach w Black Friday (Czarny Piątek), muszą być przygotowane na gwałtowny wzrost ruchu. Dotyczy to zarówno sklepów stacjonarnych, jak i typowo internetowych – tych, które zdecydują się na specjalne warunki tego dnia.

Wspomniany rozwój od początku zmierzał w kierunku cyfryzacji i jej wykorzystaniu w handlu. Punktem zwrotnym okazał się rok 2020. To właśnie wtedy w Stanach Zjednoczonych zanotowano ponad 100 milionów konsumentów, decydujących się na zakupy online. Dla porównania na zakupy offline zdecydowało się ich zaledwie 59 milionów. Dodatkowym zapalnikiem sprzedaży internetowej stała się wszechobecna pandemia COVID-19. Przyspieszyła ona jednocześnie cyfrową transformację. Jak sytuacja wygląda w Polsce?

raport ecommerce gemius wydajność sklepu
źródło: Raport „E-commerce w Polsce 2020” Gemius

Z naszych własnych obserwacji wynika, że ​​w większości przypadków ruch online może się podwoić, podczas gdy – w rzadkich przypadkach – sklepy internetowe korzystają z 10-krotnie większego ruchu podczas Black Friday. Są to jednak przypadki raczej wyjątkowe.

Zdecydowanie najlepszym oszacowaniem będzie jednak oparcie się na poprzednich latach, jeśli Twój sklep prowadził już tego rodzaju promocję.

Weź pod uwagę dane z poprzednich lat:

  • jaki był ruch całkowity – liczba sesji dziennie?
  • jaki był ruch szczytowy – liczba jednoczesnych użytkowników na stronie?
  • czy były problemy ze stroną (długi czas ładowania, okresy nieaktywności)?
  • jak udało się te problemy rozwiązać?

PAMIĘTAJ
Wzrost ruchu niekoniecznie jest problemem. W rzeczywistości wszystkie sklepy internetowe, które oferują zniżki w Black Friday, chcą zwiększenia ruchu w Internecie. Chcą jednak jednocześnie dobrze obsłużyć ten ruch i mieć pewność, że wydajność sklepu pozwoli na obsługę tego ruchu.

Jeśli po raz pierwszy oferujesz zniżki w Black Friday, to – prawdopodobnie – te dane są dla Ciebie niedostępne. W takim przypadku sugeruję przeprowadzenie testów wydajnościowych, o których wspominam niżej.

Wydajność sklepu vs. szybkość według PageSpeed Insights

Wszyscy żyjemy w biegu, a w ciągu ostatniego roku hasło “Core Web Vitals” odmieniano przez wszystkie przypadki. W uproszczeniu chodzi o kryteria, którymi Google kieruje się, oceniając jakość stron internetowych. Jest to siedem głównych grup czynników, z których trzy bezpośrednio odnoszą się do zagadnienia szybkości.

core web vitals a wydajność sklepu szybkość
źródło: https://developers.google.com/search/docs/guides/page-experience

Szybkość działania sklepu bezpośrednio przekłada się na poziom konwersji. Kiedy mówimy o szybkości działania sklepu – mamy na myśli doświadczenie konkretnego użytkownika, który z niego korzysta. Wszystkim nam zdarza się przecież porzucić czasami koszyk tylko dlatego, że sklep działał zbyt wolno. 

współczynnik konwersji a szybkość sklepu
źródło: hubspot.com

Szybkość działania sklepu internetowego trudno opisać przy pomocy tylko jednego parametru. Dlatego właśnie firma Google używa kilku miar określonych Core Web Vitals. Są to przykładowe, lecz istotne mierniki, które mogą przybliżyć nas do wyrobienia sobie poglądu na temat tego czy sklep działa szybko wolno.

Podstawowe wskaźniki szybkości sklepu to:

  • LCP – czas załadowania największego wizualnie elementu strony
  • CLS – czas uzyskania wirtualnej stabilności 
  • FID –  moment, kiedy strona staje się reaktywna – można klikać w formularze, przewijać zawartość itp.
lcp largest contentful paint
cls cumulative layout shift
fid first input delay

Te wskaźniki (wraz z kilkoma innymi) stały się elementem obliczania syntetycznego wskaźnika szybkości w mechanizmie Google PageSpeed Insights. Popularny “wynik w PageSpeed “

Wydajność sklepu w kontekście miary TTFB

Częstą miarą, popularną jeszcze niedawno, był tzw. czas TTFB – czas do pierwszego bajtu danych. Ten czas jest mierzony od momentu wysłania żądania przed przeglądarkę do momentu, kiedy pojawia się pierwszy bajt odpowiedzi z serwera – a więc do chwili, kiedy strona zaczyna się realnie wczytywać. Wydłużony czas TTFB oznacza najczęściej przeciążony serwer albo sklep, któremu daleko do uzyskania optymalności pod kątem programistycznym.

Wydłużony czas TTFB będzie negatywnie wpływać na – w zasadzie – każdą z metryk Core Web Vitals. TTFB możesz zmierzyć bardzo prosto – choćby użyć do tego przeglądarki Google Chrome. Jak zmierzyć szybkość wg TTFB?

  • Wejdź na adres sklepu w Google Chrome
  • Naciśnij F12
  • Przejdź do zakładki Network
  • W tej zakładce zobaczysz widok “wodospadu”, pokazujący ładowanie się każdego z zasobów.
  • Najedź myszką na pierwszy pas – tam, gdzie widzisz nazwę domenową – z wyskakującego okna odczytasz parametr TTFB.

Dobry czas wczytywania sklepu

Zazwyczaj czas wczytywania sklepu mierzony miarą TTFB rzędu 200-300 ms należy uznać za dobry wynik. Dla porównania – przeciętne mrugnięcie Twojego oka to ok. 200-250 ms, więc strona wczytuje się “w mgnieniu oka”.

Zaawansowane mechanizmy serwerowe i dobre oprogramowanie sklepu internetowego są w stanie zapewnić bardzo krótkie czasy TTFB – nawet rzędu 30 ms!

Chcesz, aby Twoja strona działała niezawodnie i maksymalnie szybko? Sprawdź, w jaki sposób CDN może skrócić czas ładowania Twojej witryny – wybierz nasz Pakiet Wydajność!

Wydajność sklepu – co to jest i jak ją zmierzyć?

Wydajność sklepu to zagadnienie nieco inne niż szybkość. Pomimo faktu, że w mowie potocznej traktujemy te dwa słowa zamiennie – to  i znaczenie jest różne. Mówiąc o szybkości odnosimy się do doświadczenia pojedynczego użytkownika sklepu. Wydajność natomiast odnosi się do do zdolności sklepu do obsługi wielu użytkowników  jednocześnie.

Mierząc wydajność powinniśmy zatem koncentrować się na tym ilu użytkowników jednocześnie sklep jest w stanie obsłużyć. Szukamy zatem odpowiedzi na pytanie: ile żądań do serwera jednocześnie możemy obsłużyć tak, że sklep wciąż będzie ładował się płynnie?

Moim zdaniem warto wskazać dwie grupy takich narzędzi:

Wydajność w sklepie a proste testy syntetyczne

Tego typu testy są w stanie zasymulować wiele jednoczesnych żądań HTTP, czyli takich, które normalnie są wykonywane, aby wczytać stronę www. Są one dostępne bezpłatnie i możesz je wykonać z poziomu linii komend. Dwa narzędzia to:

  • AB ab – Apache HTTP server benchmarking tool (https://httpd.apache.org/docs/2.4/programs/ab.html)
  • Siege (https://github.com/JoeDog/siege)

Tego rodzaju narzędzia po prostu “atakują” wskazany adres zdefiniowaną liczbą żądań, podając informację o czasie reakcji. Widać, jak wiele takich żądań serwer jest w stanie obsłużyć np. w ciągu minuty.

 

OKIEM EKSPERTA

Testy wydajnościowe pomagają nie tylko w oszacowaniu możliwości obsługi danego wolumenu jednoczesnych użytkowników, lecz także pokazują, jak dana witryna będzie zachowywała się pod obciążeniem. Testy warto wykonywać nie tylko przy okazji planowania szerszych kampanii marketingowych, lecz także po naniesieniu większych zmian w sklepie. Import większej ilości produktów lub instalacja kilku dodatkowych pluginów może znacząco wpłynąć na osiągane wyniki.
Tomasz Urbański - autor pluginu poprawiającego wydajność sklepu PrestaShop
Tomasz Urbański, cyber_Folks

Wydajność sklepu a realny użytkownik

Jeszcze inna grupa narzędzi pozwala sprawdzić, jak zachowuje się sklep, kiedy użytkownik wchodzi na jego adres i wykonuje określone czynności. Przykładowo wyszukuje towar, korzystając z opcji wyszukiwarki, dodaje coś do koszyka, przechodzi do kasy.

Mierzenie wydajności sklepu w kontekście tego typu zachowania jest trudniejsze, ponieważ wymaga przygotowania skryptów “udających” zachowanie człowieka. W naszej pracy wykorzystujemy aplikację JMETER (http://jmeter.apache.org/) 

Jest to aplikacja w języku Java, którą możesz uruchomić na komputerze symulującym wiele jednoczesnych połączeń. W naszych testach okazywało się, że różnica w obsłudze użytkowników z włączonym cache sklepu oraz bez wykorzystania mechanizmu cache jest ogromna.

Może się okazać, że Twój sklep bez korzystania z cache (dodatkowej pamięci podręcznej serwera www) – będzie w stanie obsługiwać np. 10 użytkowników jednocześnie, a wejście 30 osób – praktycznie sparaliżuje sklep! Zauważ, że 30 osób jednocześnie to wcale nie jest abstrakcyjnie wysoka liczba użytkowników. Na naszej stronie hostingowej jednocześnie potrafi być 300-500 osób!

liczba aktywnych użytkowników na stronie

Aby obsługiwać tego rzędu ruch – konieczne będzie skorzystanie z technik cacheowania. Uważam, że pod kątem czystej wydajności, praktycznie dowolne rozwiązania się sprawdzą, jednak jeśli miałbym wskazać faworyta – to byłby to LiteSpeed Cache + REDIS, ze względu na ogromną łatwość stosowania w środowisku WooCommerce.

Wydajność sklepu a limity bezpieczeństwa serwera www i bazodanowego

Większość operatorów hostingu stosuje limity bezpieczeństwa dla serwera www czy serwera bazodanowego. Jest to konieczne, ponieważ zapewnia stabilne działanie usług. Używając obrazowego porównania – dzięki limitom operatorzy mogą pilnować,  żeby w tramwaju każdy pasażer zajął co najwyżej jedno miejsce.

Do najbardziej popularnych limitów bezpieczeństwa serwera sklepu należą:

  • Limit przestrzeni, czyli całkowita wielkość przestrzeni dyskowej, którą możesz wykorzystać. Im więcej produktów, zdjęć w sklepie, tym w większym stopniu go wykorzystujesz. Jest to najważniejszy parametr, różnicujący plany hostingowe.
  • Limit transferu mówi o maksymalnej ilości danych, którą Twój serwis może wysłać bądź odebrać z internetu. Im większy ruch w Twoim sklepie, tym w większym stopniu go wykorzystujesz. Obecnie większość planów hostingowych polskich operatorów przewiduje transfery nielimitowane, natomiast zdarzają się plany hostingowe, których ten transfer podlega limitowi.
  • Limit jednoczesnych procesów PHP – z mojego doświadczenia ten limit jest najczęstrzą przyczyną problemów, jeżeli Twoja strona powoduje uruchomienie jednocześnie wielu procesów PHP i w tym samym czasie wchodzi na nią wielu użytkowników. Wtedy może dojść do wysycenia takiego limitu. Dlatego wykonanie testów obciążeniowych będzie tutaj konieczne.
  • Limit jednoczesnych połączeń do bazy danych – ten limit może ograniczyć możliwość jednoczesnego dostępu do Twojej bazy danych.

Wydajność sklepu w kontekście poczty elektronicznej

W wielu przypadkach złożenie zamówienia wiąże się z intensywną komunikacją mailową.  Wysyłamy wiadomość e-mail – do klienta – z informacją o przyjęciu zamówienia. Kolejną – potwierdzającą że zamówienie będzie zrealizowane. Następnie: informację o zmianie statusu przesyłki – itd. Czasami wysyłamy również wiadomości wewnętrzne, jak wiadomość do magazynu albo do opiekuna klienta. Oznacza to, że jedno zamówienie jest w stanie wygenerować wysłanie wielu e-maili jednocześnie. To dlatego potrzebujesz odpowiedniej wydajności sklepu pod kątem obsługi poczty.

Dodatkowo osoby niedokonujące zakupu przy danej sesji, mogą powodować czynność wysłania maila. Dzieje się to np. w wyniku zapisu na newsletter, albo kiedy masz systemy automatyzujące marketing, wysyłające wiadomość e-mail w reakcji na zachowania użytkowników na stronach Twojego sklepu internetowego.

Operatorzy hostingowi stosują limit bezpieczeństwa, związany z liczbą wysłanych maili. Ten limit jest zdefiniowany najczęściej w formie liczby wiadomości, możliwych do wysłania w ciągu godziny bądź doby. O ile w przypadku małego ruchu w sklepie możesz nawet nie mieć świadomości, że takie ograniczenie istnieje – o tyle, kiedy ruch wzrośnie, przykładowo: dziesięciokrotnie – może okazać się, że limit ten zostanie szybko wyczerpany.

To właśnie dlatego warto upewnić się, że twój sklep jest gotowy na Black Friday pod kątem wysyłania dużej liczby maili. W przypadku, kiedy zależy Ci na maksymalnej dostarczalności maili o charakterze transakcyjnym – czyli tych związanych z wystawieniem faktury,  przyjęciem zamówienia, czy informacją o zmianie statusu wysyłki – to gorąco polecam Ci zainteresowanie się wyspecjalizowanymi usługami SMTP w chmurze.

Taki serwer to doskonała alternatywna dla serwera SMTP ogólnego przeznaczenia,  zapewnianego przez firmę hostingową. Są to usługi zaprojektowane specjalnie do wysyłania dużej liczby maili oraz zmaksymalizowania poziomu ich dostarczalności. Tutaj polecam Twojej uwadze firmę EmailLabs z grupy Vercom – sam korzystam z tego rozwiązania w swoich aplikacjach i bardzo chwalę sobie zarówno dostarczalność, jak i fantastyczne wsparcie, jakie ekipa EmailLabs zapewnia swoim klientom.

OKIEM EKSPERTA

Jeszcze kilka lat temu wystarczyło mieć skrzynkę na hostingu, aby bez problemu wysyłać tysiące wiadomości e-mail do swoich klientów. Od tego czasu wiele się jednak zmieniło – dziennie nadaje się ok 300 mld emaili; ponad 20% z nich nie dociera skutecznie do skrzynek odbiorców. Dlatego powstał EmailLabs, który dostarcza dedykowaną infrastrukturę (jeśli wysyłasz ponad 40 tys. wiadomości, rozgrzewaj już swoje, zarezerwowane tylko dla Ciebie SMTP) rozpoznawalną u providerów pocztowych. Dzięki temu można podnieść limity, docierać w ułamku sekundy do odbiorców i korzystać z obszernych statystyk. W CyberFolks kupisz dobrze domenę, emaile zaś zintegruj po SMTP czy API z EmailLabs. Nawet gdy Twój ruch mocno wzrośnie, skalowana infrastruktura będzie działała w tle, elastycznie, a Ty nie będziesz musiał zaprzątać sobie tym głowy.
Katarzyna Garbaciak – Managing
Director w EmailLabs

Sklep podczas Black Friday a odnowienie domeny, hostingu i serwera

Aby uniknąć ewentualnych problemów z płatnościami i odnowieniami, upewnij się, że ważność Twojej domeny nie wygaśnie w trakcie zaplanowanej kampanii Black Friday. Sprawdź również ważność swojego hostingu.

Kolejnym aspektem będzie sprawdzenie terminu ważności certyfikatu SSL – pamiętaj, że to jeden z ważniejszych elementów bezpieczeństwa Twojego sklepu.

Jeżeli po sprawdzeniu aktualności domeny, hostingu i certyfikatu SSL, zauważyłeś, że któryś z tych elementów będzie tracił ważność w dniach Twojej wzmożonej aktywności np. na Black Friday – nie czekaj do ostatniego momentu! Pamiętaj, że liczy się data zaksięgowania środków na koncie, a nie data wykonania przelewu.

Wydajność sklepu – jak ją poprawić?

Skoro masz już pełną wiedzę na temat szybkości Twojego sklepu i wiesz, że obsłużysz wzmożony ruch na planowane akcje np. na Black Friday, koniecznie zapoznaj się z checklistą poniżej. Przygotowałem ją dla Ciebie, abyś mógł dobrze zapamiętać każdy element, o którym dzisiaj przeczytałeś.

O czym jeszcze pamiętać? 

Decydując się na sprzedaż na specjalnych warunkach postaw na starannie stworzony przez profesjonalistów sklep internetowy. Zajmie on znacznie mniej zasobów serwera aniżeli amatorski sklep. Licząc na sukces, inwestuj od samego początku w najlepszy sklep internetowy. Pamiętaj także, że platforma sprzedażowa powinna korzystać ze skalowalnego rozwiązania jak VPS lub serwery dedykowane. Tym samym zyskasz szybsze i bezpieczniejsze dla sklepu aktualizacje. 

Niewątpliwie ważnym aspektem jest poinformowanie firmy hostingowej o przewidywanym wzroście ruchu. Dzięki temu wspólnie wypracujecie najkorzystniejsze rozwiązania, niwelując ewentualne błędy i problemy. Miej na uwadze podtrzymanie zdrowych relacji biznesowych. Proaktywność sprawdzi się lepiej, aniżeli współpraca jedynie przy awariach sklepu.

Jeżeli treść tego artykułu wydaje Ci się interesująca, zostaw komentarz i podziel się opinią. Możesz też przeczytać więcej o specjalnych hostingach pod Twój sklep internetowy na WooCoomerce oraz PrestaShop.

Artykuł Wydajność sklepu internetowego pochodzi z serwisu cyber_Folks.

]]>
https://cyberfolks.pl/blog/wydajnosc-sklepu-internetowego/feed/ 2 Hosting seo https://cyberfolks.pl/blog/hosting-seo/ https://cyberfolks.pl/blog/hosting-seo/#comments Wed, 30 Dec 2020 16:35:39 +0000 https://cyberfolks.pl/?p=24907 Hosting seo – prawda czy mit? Czy istnieją hostingi lepsze i gorsze pod kątem widoczności w wyszukiwarkach? Niedawno na jednej […]

Artykuł Hosting seo pochodzi z serwisu cyber_Folks.

]]>
Hosting seo – prawda czy mit? Czy istnieją hostingi lepsze i gorsze pod kątem widoczności w wyszukiwarkach? Niedawno[an error occurred while processing this directive] na jednej z facebookowych grup zauważyłem pytanie: „Czy hosting może wpływać na seo mojej strony?” Postanowiłem napisać krótki artykuł, w którym wyjaśniam, jakie są potencjalne relacje pomiędzy hostingiem i Twoimi pozycjami w wyszukiwarce Google.

Ten materiał jest przeznaczony dla:

  • osób, które zadają sobie pytanie, czy wybór hostingu wpłynie na ich pozycje w wynikach wyszukiwania,
  • zakładających stronę www po raz pierwszy, którym zależy na hostingu sprzyjającym osiąganiu wysokich pozycji,
  • specjalistów seo, którzy wyczerpali inne możliwości wpływania na pozycje i zastanawiają się teraz, czy zmiana hostingu może poprawić wyniki.

Zanim zaczniemy mówić o hostingu seo

To dość rozległy wpis o hostingu w kontekście seo. Jeśli należysz do osób, które wolą obejrzeć szybkie video – przygotowałem ten materiał w formie kilkuminutowego filmu, streszczającego najważniejsze elementy.

Hosting seo a szybkość wczytywania strony

Google na swoim oficjalnym blogu mówi o roli szybkości w budowaniu rankingu już od 2010 roku W 2018 pojawia się informacja o tym, że oficjalnie szybkość będzie brana pod uwagę jako czynnik
rankingowy przy kształtowaniu wyników mobilnych a w 2020, w maju, pojawia się informacja
o Core Web Vitals, czyli takich najważniejszych z punktu widzenia szybkościowego parametrach
strony internetowej i o tym, że będą one wpływać na kształtowanie wyników wyszukiwania.

Hosting a seo - co to jest Core Web Vitals?

Google mówi o tym, że będzie oceniać strony internetowe przez pryzmat siedmiu grup czynników,
z czego aż trzy wiążą się bezpośrednio z zagadnieniem szybkości.

Są to:

Largest Contenful Paint, czyli czas wyrenderowania największego elementu, największej części strony internetowej.

First Input Delay – czas do momentu, kiedy strona uzyskuje interaktywność, czyli kiedy możesz klikać i wejść w jakąś interakcję z tą stroną internetową.

Visual Stability Index – na pewno znasz to uczucie zwłaszcza na urządzeniu mobilnym, kiedy wchodzisz na jakąś stronę i ona tak się zmienia, zmienia, zmienia kiedy się doładowują kolejne elementy, aż w końcu zastyga w takiej swojej docelowej formie. No i właśnie to zmienianie się jest tutaj przedmiotem zainteresowania Google’a.

Te czynniki są nieprzypadkowe, one wynikają z troski o doświadczenie użytkownika. Tyle się dowiadujemy z oficjalnych materiałów Google’a Trudno kwestionować tego typu wiedzę. Natomiast zapytałem również praktyków, specjalistów między innymi Łukasza Suchego z Devagroup czy Grześka Strzelca autora kursu Papaseo, a więc dwie osoby cieszące się raczej dużym autorytetem w polskim świecie seo no i obie z tych osób wypowiedziały się z pewną rezerwą, zauważając, że tak naprawdę nie zauważyły istotnego wzrostu pozycji w wyniku tego, że strona zaczęła się szybciej ładować.

Wróćmy jednak do opinii na temat szybkości jako czynnika rankingowego. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych ekspertów w Polsce jest autor unikatowego szkolenia Papa Seo, Grzegorz Strzelec. O opinię poprosiłem także Łukasza Suchego z Deva Group.

OPINIA EKSPERTA

Co prawda jest to czynnik pośredni dla SEO (choć kluczowy biznesowo) i poza skrajnymi przypadkami stron, które się po prostu ładują w nieskończoność, nigdy nie zaobserwowałem, aby różnica w ładowaniu o sekundę czy 3 sekundy, mogła wpłynąć w sposób bezpośredni na SEO.

Grzegorz Strzelec,
ekspert seo, właściciel papaSeo.com
Grzegorz Strzelec

Łukasz Suchy z Devagroup.pl

Łukasz Suchy,
ekspert SEO i SEM z devagroup.pl

OPINIA EKSPERTA

W swojej pracy nie zauważam bezpośredniego wpływu szybkości działania strony na jej ranking w wynikach wyszukiwania. Szczególnie dobrze widać to na stronach, na których poprawa rzędu 2-3 sekund nie daje zauważalnych efektów dla SEO. Jednak, szybkość wczytywania strony jest dla mnie ważnym elementem i czynnikiem w ogólnym odbiorze stron – w końcu jako seowcy mamy swoimi działaniami pomóc klientom w dotarciu do szerszej grupy odbiorców i doprowadzić do jak największej liczby konwersji. Co prawda wkracza to nieco w dział UX – szybkość ma bowiem wpływ na konwersje w serwisie oraz wygodę użytkowników. Poprawa szybkości ma zatem pośredni wpływ na wyniki SEO :). Widoczny jest również coraz mocniejszy nacisk na szybkość działania serwisów ze strony samego Google. Mamy przecież Core Web Vitals, które ciągle zyskuje na znaczeniu. Dodatkowo, w połowie 2021 r. czeka nas kolejna duża aktualizacja poświęcona szybkości i UX.

Mimo faktu, że doświadczeni eksperci są sceptyczni, to również zauważają, że szybkość ładowania strony jest ważna, ponieważ wpływa też na inne elementy, na przykład na Quality Score w systemie Google Ads oraz – przede wszystkim – na współczynnik odrzuceń i na współczynnik konwersji.

Trudno powiedzieć, jak sytuacja będzie wyglądać w 2021, bo Google będzie wdrażać mechanizmy oparte o czynniki Core Web Vitals. Jako przygotowanie do tego procesu popularny test PageSpeed już teraz sprawdza te właśnie parametry:

Hosting seo a pomiar core web vitals - są one widoczne już w PageSpeed Insights

Hosting, seo i limity bezpieczeństwa

Kolejny element, który warto wziąć pod uwagę wybierając hosting, to tak zwane limity bezpieczeństwa. Większość hostingów współdzielonych ma te limity ustalone po to, żeby zachować stabilność serwerów oraz uruchomionych na nich usług.

I teraz, kiedy Twoja strona jest napisana w sposób daleki od optymalnego kiedy masz duży ruch i umieszczasz tą stronę na jednym koncie hostingowym z jeszcze innymi stronami, no to jest spora szansa, że zaczniesz przekraczać te limity! Z mojego doświadczenia hostingowego wynika, że najczęściej przekraczanym limitem jest limit jednocześnie uruchomionych procesów PHP.

Jeżeli tak się dzieje, jeśli dochodzi do wysycenia tych limitów bezpieczeństwa i wtedy Twoja strona zostanie zatrzymana, przestanie się otwierać. Wyobraź sobie że właśnie wtedy wchodzi na nią Google Bot – i co wtedy? Wtedy strona akurat nie działa… Tego typu przypadek nie jest wcale rzadkością, mówił o tym na przykład Piotr Michalak podczas spotkania Seo Meetup, organizowanego w we Wrocławiu w grudniu 2018 roku. Opisywał wówczas przypadek sklepu rowerowego, którego indeksowanie przez robota napotkało poważne problemy z powodu… limitów bezpieczeństwa serwera!

Takie problemy mogą się pojawić, kiedy Twój serwis jest średnio napisany i „zgarnia” bardzo dużo ruchu. Kiedy natomiast Googlebot wchodzi na Twoją stronę i ona się nie otwiera – łatwo się domyślisz: nie wpływa to dobrze na Twoją wiarygodność w oczach wyszukiwarki.

Ataki sieciowe a hosting seo

Również, jeśli chodzi o odporność na ataki sieciowe, firmy hostingowe różnią się między sobą. Jedne firmy mają większą, inne mniejszą zdolność do radzenia sobie na przykład z atakami typu DDoS.

Kiedy taki atak zostanie wycelowany w serwer, na którym znajduje się Twoja strona i skutecznie położy nie tylko Twoją stronę, ale tak naprawdę cały serwer, a firma hostingowa w ramach obrony może po prostu wyłączyć Twój serwis. Znowu zatem – jeśli Googlebot będzie w tym samym momencie próbował dostać się do Twojej strony, to wpłynie negatywnie na Twoją reputację w oczach wyszukiwarki i raczej będzie to sprzyjać obniżaniu Twojej pozycji w wynikach wyszukiwania.

Redakcja Pracawsieci.net

Zwracamy dużą uwagę na szybkość ładowania stron w przypadku wyboru hostingu. Ma to nie tylko wpływ na SEO, ale też na ogólny UX witryny – czyli na to, na czym każdemu najbardziej zależy. Wybór hostingu oraz odpowiednia optymalizacja ma tutaj kluczowe znaczenie.

Niezawodność hostingu a Twoje wyniki seo

Idąc tropem nieutrudniania procesu indeksowana treści Googlebotowi można śmiało przyjąć, że niezawodność stron internetowych bardzo się tutaj liczy. Skoro mamy już jasność co do tego, że zdecydowanie wolisz kiedy strona działa sprawnie podczas odwiedzin zarówno ludzi, jak i robotów, to najlepiej wybierać te hostingi, które sprzyjają wysokiej niezawodności.

Mam tu na myśli przede wszystkim te, które poza dobrą infrastrukturą zapewniają Ci też dobry dostęp do kopii zapasowych. Bo jeśli Twoja strona zostanie zhakowana, to tak naprawdę w żaden sposób, znowu, nie poprawiasz swojej reputacji. Co gorsza, jeśli Google wykryje infekcję na Twojej stronie, to może radykalnie wpłynąć to na wyniki w Twoim rankingu, a nawet, na przykład, spowodować nagłe wyłączenie reklam w systemie Google Ads.

W takim wypadku możesz chcieć bardzo szybko przywrócić z backupu niezainfekowaną wersję oczywiście ja gorąco rekomenduję przede wszystkim poznanie przyczyny tej infekcji, zanim będziesz przywracał stronę z backupu, natomiast nie ulega wątpliwości, że lepiej ten backup po prostu mieć. Dlatego jest to również rzecz, którą warto brać pod uwagę wybierając firmę hostingową.

W naszej firmie wykonujemy kopie zapasowe codziennie, w planach hostingu dla WordPress i hostingu dla PrestaShop bazy są backupowane nawet częściej, bo co 6 godzin. Dane są przechowywane do 28 dni wstecz – to znacznie dłużej niż u wielu innych operatorów. Polityka kopii zapasowych to zresztą temat na odrębny artykuł, który także znajdziesz na naszym blogu.

DNS Anycast a hosting seo

Kolejny element, to jest technologia DNS Anycast. Moim zdaniem ta technologia może mieć potencjalnie wpływ na Twoje wyniki. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że technologia DNS Anycast pozwoli na szybsze wczytanie strony, jeśli mamy do czynienia z tym, że użytkownik jest oddalony geograficznie od Twoich serwerów. Tak się może dziać w przypadku robota Google.

Domeny DNS Anycast
Mapa serwerów DNS Anycast cyberfolks.pl – serwery są rozmieszczone na całym świecie

Jeśli robot Google szybciej wczyta Twoją stronę, szybciej w rozumieniu czasu do pierwszego bajtu odpowiedzi, tzw. TTFB, a na ten czas składa się między innymi czas odpowiedzi serwera DNS, to w takim wypadku masz szansę, że Google weźmie to pod uwagę. Neil Patel, uznawany za autorytet w dziedzinie seo na skalę światową wykonywał tego typu badania i potwierdził, że istnieje korelacja chociaż – powiedzmy sobie to szczerze – nie jest ona bardzo silna, pomiędzy czasem TTFB, czyli Time to First Byte, a pozycją w Google.

Możesz również dla swoich słów kluczowych zadać taką korelację narzędziem surferseo, które serdecznie polecam.

Czy klasa adresowa hostingu ma wpływ na SEO?

Kolejnym kryterium, które warto wziąć pod uwagę jest adres IP. Google mówi, że to, gdzie Ty jesteś geograficznie – ma wpływ na kształtowanie lokalnych wyników wyszukiwania. Twoja pozycja jest ustalana między innymi w oparciu o adres IP. Co za tym idzie – klasy adresowe mogą mieć wpływ na wyniki wyszukiwania, sugerując Google większą przydatność wyników np. stron z tego samego kraju.

Wyniki wyszukiwania jak wiesz, są w coraz większym stopniu spersonalizowane no i nic dziwnego, że jeśli zależy Ci na wysokiej pozycji w rankingu Google w konkretnym kraju, to dobrze, żebyś miał klasę adresową właśnie z niego. Przez wiele lat osobiście opiekowałem się klientem z klastrem dedykowanych serwerów pod ecommerce, ustawionym w Berlinie tylko dlatego, że klientowi zależało na świetnej widoczności w google.de

Powiedzieć jednak jasno należy – na wyniniki SERP wpływają głównie klasy adresowe użytkownika kierującego zapytanie, a nie serwera. Lokalizacja serwera nie jest obecnie uznawana za bezpośredni czynnik rankingowy.

Pamiętaj natomiast o wpływie pośrednim, związanym m. in. z rosnącym czasem ładowania strony, kiedy będzie ona daleko od użytkownika.

Złe sąsiedztwo – co oznacza w kontekście hostingu seo?

Złe sąsiedztwo to jest kolejny element, który przejawia się w dyskusjach na temat roli hostingu w SEO. Jeśli chodzi o złe sąsiedztwo, to ja tutaj powiedziałbym za Google, że jest to jeden z czynników, ale moim zdaniem nie jest on krytyczny. O co chodzi ze złym sąsiedztwem?

Firma hostingowa ma setki, czasem nawet i tysiące stron na jednym serwerze, na jednym adresie IP. Jeśli więc jedna z takich stron „nabroi” – czyli na przykład są na niej wirusy, trojany, czy jakieś inne złośliwe treści, to może to rzutować na autorytet pozostałych stron, pozostałych domen utrzymywanych na tym serwerze.

Jednak, Google raczej podchodzi do tego zdroworozsądkowo i też doskonale rozumie tę sytuację, że większość stron znajduje się na hostingach współdzielonych, no i są one podatne na efekt tego złego towarzystwa, więc tak naprawdę, aby dostać karę za takie złe towarzystwo, przynajmniej wg Matta Cuttsa, trzeba wpaść naprawdę w bardzo, bardzo złe towarzystwo:

Zatem złe towarzystwo z punktu widzenia krótkoterminowego Google – może mieć wpływ na Twoją pozycję, głównie jeśli jest naprawdę bardzo złe. Zazwyczaj nie powinno wpływać na SERP’y. Natomiast w długim terminie i tak szerzej na to patrząc, to złe towarzystwo będzie negatywnie wpływało na reputację Twojej domeny czy Twojej strony, zwłaszcza w przypadku współdzielonych adresów IP i może dojść do sytuacji, w której właśnie strona będzie blokowana chociażby poprzez skanery antywirusowe.

Jeśli masz własne przemyślenia na temat tych kryteriów – śmiało, podziel się Twoim zdaniem w komentarzu, daj znać, co sądzisz o tych kryteriach, może masz jakieś własne – bardzo chętnie poznam Twoje zdanie. Myślę, że to jest taki temat, który budzi emocje, więc po prostu rozmawiajmy, dyskutujmy, dzielmy się poglądami.

Artykuł Hosting seo pochodzi z serwisu cyber_Folks.

]]>
https://cyberfolks.pl/blog/hosting-seo/feed/ 2
czym są tagi UTM i jak z nich korzystać za pomocą Google Analytics.

Czego dowiesz się z tego artykułu?

  • Jakie mamy źródla ruchu w Google Analytics?
  • Czym jest ruch nierozpoznany i jak się go pozbyć ze swojego GA?
  • Jak dodać tag UTM do linku?

Tagi UTM czyli Urchin Tracking Module, to specjalne parametry, które możemy umieścić w standardowym adresie URL. Dzięki temu zyskujemy możliwość precyzyjnego śledzenia ruchu z poszczególnych źródeł w naszej stronie internetowej. 

Źródła ruchu w Google Analytics

Niedoskonałość usługi polega na braku możliwości rozpoznania wszystkich źródeł ruchu. Samoczynnie Google Analytics może kwalifikować tylko kilka takich źródeł. Większość z nich związana jest z innymi usługami Google.

Wg wzoru: źródło/medium

google/cpc

Ruch z reklam. Rozpoznanie jest umożliwione przez tagowanie automatyczne czyli dodanie identyfikatora kliknięcia Google „gclid” na końcu każdego adresu URL.

W ramach ciekawostki – wystarczy kliknąć reklamę tekstową w sieci wyszukiwania Google i spojrzeć na link, który jest do niej przypisany. 

Google Ads - reklama

Najprawdopodobniej zobaczymy losowo generowany ciąg znaków, np.: https://mennicakapitalowa.pl/pol_m_Zloto_SZTABKI-101.html?gclid=CjwKCAjw_Y_8BRBiEiwA5MCBJrGwIBM. Tenże ciąg pozwoli analitykowi ruchu na zdiagnozowanie źródła kliknięcia i przypisanie go do reklamy w sieci wyszukiwania.

google/organic

Ruch z wyszukiwarki Google. Byłoby doprawdy rzeczą niecodzienną, gdyby usługa Google Analytics nie rozpoznawała ruchu z wyszukiwarki będącej własnością tego samego podmiotu. Do wglądu w raporcie Pozyskiwanie -> Cały Ruch -> Źródło/Medium

baidu/organic

Ruch pochodzący z wyszukiwarki Baidu.

ruch pochodzący z baidu - Google Analytics

Ruch nierozpoznany

Źródeł określonych przez Google Analytics może być znacznie więcej. Co jednak z linkami, których algorytm nie rozpoznaje? Otóż najczęściej trafiają one do enigmatycznej kategorii direct/none. I to w tym miejscu należałoby ustrzec młodych marketerów i badaczy ruchu przed podstawowym błędem. To, że jakaś sesja pochodziła ze źródła określonego jako direct/none, nie oznacza wcale, że było to wejście bezpośrednie. W rzeczywistości źródło to pozostaje nierozpoznane dla Google Analytics.

Tutaj zaczyna się batalia. Prawdziwa potyczka o zredukowanie tego źródła do minimum. Im więcej sesji oraz użytkowników pochodzi z worka direct/none, tym mniej wiem o kondycji naszej strony docelowej. Nie wiemy dokładnie, skąd przychodzą do nas użytkownicy dokonujący konwersji, dlaczego nastąpił nagły wzrost sesji na urządzeniach mobilnych, czy nasz newsletter działa? Dla analityka, marketera czy trafficera jest to nie tyle, co frustrujące, ale wręcz uniemożliwia wykonywanie poprawnej pracy. Skąd ma on wiedzieć jakie rekomendacje kanałów włączyć do kolejnej strategii promocji, komunikacji, sprzedaży itd.?

Tagi UTM na ratunek

Remedium na brak danych dotyczących ruchu jest właśnie tagi UTM (Urchin Tracking Module). Element taki dodany do linku pozwala na dokładne śledzenie ruchu pochodzącego z tego źródła (kliknięć). Moduł UTM składa się z parametru UTM oraz zmiennej śledzenia. Typowy wygląd połączenia tych dwóch elementów wygląda zatem następująco (razem z linkiem podstawowym):

http://mojastrona.pl/aktualnosci/?utm_source=facebook&utm_medium=płatna_kampania

(Sytuacja, w której Google Analytics nie rozpoznaje ruchu z Facebooka, brak parametru fbclid)

Wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację, w której administrator umieszcza taki link w poście na Facebooku. Zainteresowany użytkownik, któremu algorytm ten post wyświetlił (sic!), klika i przenosi się na zakładkę Aktualności na mojastrona.pl. W Google Analytics już wiemy, że sesja, którą zapoczątkowało kliknięcie, pochodziła właśnie z tego konkretnego linku na Facebooku. Właśnie administrator pomniejszył zasób direct/none o jeden link. Wiemy już, jak zachował się użytkownik pochodzący z tego konkretnego źródła.

Ok, podążajmy dalej.

Przedstawiona hipotetyczna sytuacja pozwala jednak tylko na śledzenie ruchu źródła. Skomplikujmy naszą sytuację trochę bardziej. Administrator mojastrona.pl tego samego dnia za pomocą przycisku „Promuj post” rozpoczął kampanię płatną. Skąd ma wiedzieć, który ruch pochodził z kampanii płatnej, a który z postu wrzuconego rano? Odpowiedź jest prosta. Wystarczy do linku, który znajduje się w reklamie przykleić kolejny element – utm_medium=płatna_kampania.

Tym sposobem w narzędziach analitycznych typu Google Analytics, administrator rozpozna, które kliknięcie pochodziło z postu na stronie, a które z kampanii płatnej.

Jak dodać UTM do linku?

Elementy UTM można przypisać oczywiście ręcznie. Rekomenduję jednak profesjonalne narzędzia do tworzenia struktury linków, np. Google Analytics Builder. Należy pamiętać także o jeszcze jednej drobnej kwestii. Narzędzia do skracania linków, często mogą ucinać nam parametry UTM. Przy korzystaniu z takiego typu rozwiązań, należy o tym pamiętać i wybrać dostawcę usługi, który zadba o pełne UTM w linkach.

jak dodać utm do linku? url builder
źródło: https://ga-dev-tools.appspot.com/campaign-url-builder/

Podstawy za nami. Planując następną kampanię newsletterową, pamiętajmy o tym by linki, które znalazły się w wiadomości, posiadały odpowiednie UTM’y. Warto dodać je przed wysyłką – nie można tego zrobić post factum. Niestety.

Łukasz Bielawski
>
Łukasz Bielawski
Zawsze chętny do pomocy. Od 17 lat zajmuje się marketingiem internetowym, z naciskiem na działania seo oraz kampanie w ekosystemie Google Ads. Prywatnie pasjonat motoryzacji.

3 odpowiedzi do "Tagi UTM – czym są i jak z nich korzystać?"

  1. joalis pisze:

    bardzo przydatny artykuł – oby więcej takich! pozdrawiam

  2. Bardzo konkretnie wyjaśnione co i jak. Wiedza ta jest bardzo potrzebna jeśli jesteśmy odpowiedzialni za określone działania także te podstawy jak najbardziej przydtane 🙂

    1. Hej Paweł, dzięki za komentarz!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.

Szukasz dalej?